piątek, 29 kwietnia 2016

Rozdział XXV - Ostatni dzień..., Last day...

        Po dwóch dniach na obserwacji postanowili mnie wypisać. Odebrali mnie rodzice i od razu pojechałam do willi by spakować moje rzeczy. Gdy weszliśmy do domu zauważyłam Davida, który jak widać chciał mi w tym pomóc.
-"Co ty tu robisz?" zapytałam z lekko podłamanym głosem.
-"Jeżeli chcesz się wyprowadzić to pomyślałem, że pomagając będę mógł spędzić z tobą ten ostatni dzień" mówił to z uśmiechem na twarzy, ale w głębi serca czułam, że nie był szczery.
-"Po co chcesz spędzać czas z osobą, która jest dla ciebie nikim" powiedziałam podnosząc pudło i pakując do niego wszystkie przedmioty z kuchni.
-"Jak to nikim? Przecież jesteśmy przyjaciółmi. Dlaczego tak myślisz?".
-"No nie wiem,może od twojej dziewczyny..." starałam się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego, gdyż nie chciałam znowu się rozmarzyć.
-"Ona ci tak powiedziała?" zdziwił się jakby zobaczył ducha.
-"Zgadnij" nie wytrzymałam i spojrzałam na niego kładąc ze złością pudło i szybkim krokiem udając się do góry by spakować ubrania, a on udał się za mną. Otworzyłam gwałtownie szafę i zaczęłam rzucać ubrania na ziemie przy tym płacząc.
-"Sylwia!" David złapał mnie za rękę i mocno przytulił "Jeżeli to wszystko prawda to nie wiem co ci powiedzieć".
-"Pewnie znowu będziesz jej bronił..." wykrztusiłam z siebie resztkami sił.
-"Porozmawiam z nią i ".
-"I co? Przecież to nic nie da. Nie wiem czemu ona taka dla mnie jest. Chciałam się zaprzyjaźnić. Widziałam jaki jesteś szczęśliwy. Nie chciałam ci robić przykrości" powoli zaczęłam się uspakajać "I tak jutro wyjeżdżam nie będzie się bynajmniej ze mną trudziła.." odczepiłam się od jego uścisku.
-"Sylwia...".
-"Dziękuje ci za pomoc i w ogóle, ale dam sobie sama radę z resztą" rzekłam podchodząc do okna, gdyż nie chciałam już na niego patrzeć.
-"Jak chcesz, ale jakby co to zadzwoń".
-"Ok" wyszedł. Widziałam go przez okno, przez które mi machał, ale ja mu nie odmachałam tylko usiadłam na chwilę na łóżku. Musiałam wszystko sobie poukładać w głowię.

After two days of observation I decided to unsubscribe. They took my parents and I immediately went to the villa to pack my things. When we got home I noticed David, who apparently wanted to help me.
-"What are you doing here?" I asked with a slightly sad voice.
- "If you want to move it, I thought that I could help you to spend this last day," he said it with a smile on his face, but in my heart I felt that he wasn't sincere.
- "Why do you want to spend time with a person who is nothing for you," I said, raising the box and packing him all the items from the kitchen.
- "How is anyone? After all, we're friends. Why do you think so?".
- "I do not know, maybe of your girlfriend ..." I didn't try to make eye contact, because I didn't want again dreaming.
- "She told you so?" She asked if he'd seen a ghost.
- "Guess" not stand it and looked at him angrily putting the box and briskly going up to pack clothes, and he went behind me. I opened the wardrobe and started violently throwing clothes on the ground while crying.
-"Sylvia!" David grabbed my hand and hugged, "If all this is true I don't know what to tell you."
- "Probably again I will defend it ..." he choked out with each other last legs.
- "I'll talk to her and".
- "So what? But it's not impossible. I do not know why she is so kind to me. I wanted to make friends. I saw the way you are happy. I didn't want you to hurt" slowly began to calm down, "And so I am leaving tomorrow will not be far from me bother .. "I detached from his grasp.
-"Sylvia...".
- "Thank you for your help and all, but I'll do the same with the rest of the council," I said walking over to the window, because it did not want to have to look at him.
- "As you wish, but if what this call."

- "Ok" he came out. I saw him through the window, through which I waved, but I waved him not only sat for a while on the bed. I had everything together right in the head.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz