czwartek, 14 kwietnia 2016

Rozdział XVIII - Szczęśliwe zakończenie? Happy end?

          Cały dzień spędziłam na jego szukaniu czy to w parku jego taty czy to w jego ulubionych miejscach i nigdzie go nie było. Wróciłam do domu zmęczona i obolała. Z tego wszystkiego nie zauważyłam SMS od pana Smitha, który napisał jakąś godzinę temu, że znaleźli Davida całego pobitego i posiniaczonego. W te pędy szybko udałam się do szpitala. 
          Po dotarciu do pomieszczenia, w którym obecnie się znajduję zauważyłam Smitha.
-"Jak dobrze, że jesteś" rzekł.
-"Co się stało?!" zapytałam się przerażona z łzami w oczach. Pan Smith dobrze wiedział, że ja i David jesteśmy dla siebie bliscy.
-"Znaleźli go w jakimś ciemnym zaułku. Został napadnięty prze grupę jakiś narkomanów. Jak lekarze mówią szczęściem jest to, że ma tylko złamaną nogę i rękę po tak ciężkim pobiciu." zasmucił się.
-"Czy on się wybudził? Mogę wejść?" nadal nie potrafiłam się pogodzić z myślą, że stała mu się krzywda.
-"Kazali tu zostać więc musimy poczekać".
Czas tak szybko leciał godzina, dwie, a oni nadal nie wychodzą. Po następnych paru minutach wyszedł doktor z uśmiechem  na twarzy.
-"Pacjent się obudził mogą państwo wejść do środka" odszedł.
-"Wejdź pierwsza ja zaczekam" zaproponował Smith.
-"Dziękuje".
Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam siedzącego Davida całego w siniakach, bandażach i w szwach. Podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam płacząc.
-"Przepraszam David! Miałam ci nie pozwolić wyjść ode mnie tak późno! To wszystko moja wina!" również mnie przytulił.
- " Nawet tak nie mów!" powiedział uśmiechnięty"Wszystko dobrze poza tymi złamaniami, ale do wesela się zagoi" zaczął się śmiać. 
         Po paru minutach spędzonego ze sobą czasu lekarz poprosił bym wyszła, gdyż chcieli się upewnić czy czegoś nie pominęli w badaniach, ale i tak byłam szczęśliwa, że nic mu nie jest i oby tak było....

I spent the whole day on his finding either in the park or his dad in his favorite places and there was nowhere to go. I came home tired and sore. From all this I did not see SMS from Mr. Smith, who wrote about an hour ago, they found David the whole beaten and bruised. In these shoots quickly, I went to the hospital.
          When you reach the room where now I find myself noticed Smith.
- "How good you are," he said.
-"What happened?!" I asked terrified with tears in his eyes. Mr. Smith knew that David and I are close to each other.
- "They found him in a dark alley. He was attacked FOR IN a group of drug addicts. As doctors say happiness is that it has only a broken leg and arm after such a severe beating." He mourned.
- "Is he woke up? Can I come in?" still I couldn't be reconciled with the idea that he was hurt.
- "They asked to stay here so we have to wait."
Time flew so fast hour, two, and they still don't come out. After another few minutes, the doctor came out with a smile on his face.
- "The patient woke up, you can go inside," he left.
- "Enter the first I'll wait," he suggested Smith.
-"Thank you".
When I entered the room I saw David sitting around the bruises, bandages and sutures. I ran to him and hugged him tightly, crying.
- "I'm sorry David! I don't let you leave me so late! It's all my fault!" also he hugged me.
- "Don't even tell me!" he said smiling, "All is well outside of these fractures, but the wedding will heal," he began to laugh.

         After a few minutes spent with each time the doctor asked me came because they wanted to make sure that something isn't left out in the study, but I was so happy that he's fine and hopefully it was so ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz