Miałam 30 minut na to bym mogła umyć, wysuszyć i ogarnąć włosy, zrobić makijaż oraz dobrać ubrania. Zwykle zajmuje to o wiele czasu, ale odpuściłam sobie makijaż. Wybrałam o parę rozmiarów za dużą koszulę oraz zwykłe dresy, by podczas podróży było mi wygodnie. Po umyciu włosów uczesałam je w zwykłego, prostego kucyka. Nie miałam ochoty na nic. Zostało mi około 20 minut, więc postanowiłam się zdrzemnąć, ale nawet wtedy nie umiałam, gdyż znowu myślałam nie tylko o Ewie, ale również o tym, że będę musiała zacząć całkiem nowe życie... .
Rodzice podrzucili mnie nad lotnisko. Pożegnałam się z nimi na stanowisku odpraw. Był to najsmutniejszy dzień w moim życiu, z którego powinnam się cieszyć, ale bez Ewy to nie to samo... .
Postanowiłam pójść do małej kawiarenki. Usiadłam w najdalszym miejscu od ludzi. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Kupiłam gorącą czekoladę, która zawsze zatapiała moje smutki i mnie pocieszała, lecz nie tym razem.... . Niepostrzeżenie zauważyłam chłopaka, który stał na przeciw mnie z dość nie wyraźną miną. Był to brunet o mocno brązowych oczach oraz dość wysportowanej sylwetce.
-" Przepraszam" rzekł"Czy mógłbym się dosiąść do ciebie bo wszystkie inne miejsca są zajęte?". Zapytał się lekko zirytowany.
-"Tak. Proszę"odpowiedziałam.
-"Widzę, że nie tylko ja lubię gorącą czekoladę". Powiedział to uśmiechając się.
Widać, że próbował przełamać lody.
-"Zazwyczaj piję, gdy mam potworne wyrzuty sumienia". Nie miałam nawet siły i ochoty by podnieść głowy ze stolika.
-"Rozumiem. Mam mniej więcej tak samo".
-"Jak to?" spytałam się.
-"Lecę do Londynu do prywatnej szkoły licealnej".
Z jego ust zniknął piękny uśmiech.
-"Naprawdę? Ja właśnie też jadę do Londynu nagrać płytę..." odpowiedziałam.
-" Gratuluję" powrócił jego uśmiech"Wygląda na to, że będziemy razem w tym samym samolocie" zaczął lekko śmiać, a ja z nim.
Był bardzo miły. Nawet nie zauważyłam, że do samolotu zostało nam 30 minut. Postanowiliśmy więc wolnym krokiem udać się na samolot przy tym rozmawiając i się śmiejąc. Może jednak to nie będzie stracony dzień....
The alarm clock showed 4am. I slept only an hour because I couldn't sleep through my argument with Eve.
I had 30 minutes so I could wash, dry and embrace the hair, make-up and choose clothes. It usually takes a lot of time, but gave up her makeup. I chose a few sizes too big shirt and the usual tracksuits that during the trip I was comfortable. After washing hair combed it in plain, simple pony. I didn't feel like anything. I was about 20 minutes, so I decided to take a nap, but even then I couldn't, because again, I thought not only Eve but also that I would have to start a whole new life ....
Parents tossed me to the airport. I said goodbye to them the position of severance. It was the saddest day of my life, which I should be happy, but without Eve isn't the same ....
I decided to go to a small cafe. I sat in the farthest place from people. I didn't want to talk to anyone. I bought a hot chocolate, which is always immersed my sorrows and comforted me, but not this time ..... Imperceptibly noticed the boy, who was standing in front of me with a pretty face isn't clear. It was a dark-haired with brown eyes firmly and fairly athletic figure.
- "I'm sorry," he said, "Can I join you for you because all the other places are occupied?". He asked a little annoyed.
- "Yes. Please," I replied.
- "I see that not only do I like hot chocolate." He said it smiling.
You can see that he tried to break the ice.
- "Usually I drink when I have terrible pangs of conscience." I didn't even have the strength and desire to raise his head from the table.
- "I understand. I have more or less the same."
- "How is it?" I asked himself.
- "I'm going to London to a private school high school."
With his mouth disappeared beautiful smile.
- "Really? I was also going to London to make a record ..." I replied.
- "Congratulations" returned his smile, "It seems that we will be together in the same plane" began to laugh a little, and I with him.
He was very nice. I not even noticed that the plane was us 30 minutes. So we decided to go slowly on the plane while talking and laughing. But perhaps it will not be wasted day ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz