wtorek, 15 marca 2016

Rozdział II - "Druga Szansa", "Second change"



       Dziewczyna, o której wcześniej wspomniałam nazywa się Kamila, ale ja z moją przyjaciółką nazywamy ją "wiewiórą" bo nie dość, że posiada długie zawsze spięte w kucyk rude włosy to również charakteryzuje się dwoma dużymi siekaczami, które czasem nawet próbowały uciec z jej mocno wymalowanej gębusi. Szczerze? Nie dziwie się. Najgorsze to, że chodzi ona ze mną do klasy... cóż zrobić.
No ale wracają do historii, gdy wróciłam z "wiewiórą" do reszty grona chętnych osób dostania się na chórek, pani Kowalczyk(nauczycielka prowadząca chór) postanowiła zorganizować tak zwany „casting”. Na początku obawiałam się, gdyż było wiele osób lepszych ode mnie, ale przypomniałam sobie poprzedni rok, wtedy też się obawiałam. Tym razem powiedziałam „Nie. Dam radę. Jestem silna i zawsze byłam. Nigdy się nie poddam.” Podczas oglądania tych wszystkich występów zaczęłam mieć dreszcze, podniosło mi się ciśnienie... „Tylu tu dobrych ludzi „ powiedziałam „Jestem zaszczycona, że mogę tutaj z nimi być i śpiewać”.

      Czy też bałam się czy nie i tak nadeszła moja kolej. Stanęłam na środku sceny. Serce zaczęło mi szybciej bić. 
-„ Nie masz się czego bać. Wyobraź sobie, że nikogo tu nie ma tylko jesteś sama i chcesz zaśpiewać wyłącznie dla siebie” - rzekła pani Kowalczyk.
 Miała rację. Jedyna szansą na pokonanie lęku przed sceną i ludźmi to wyobrażenie sobie, że ich tu nie ma(Na szczęście posiadam bujną wyobraźnię, która do dziś mi pomaga z różnymi rodzajami lęku.) Światła reflektorów błysnęły mi po oczach, muzyka zaczęła grać, a "wiewióra" z jej koleżanką "słoniem"zaczęły się śmiać i buczeć. Powiedziałam „ Dam z siebie tyle choćby ten występ miałby być moim ostatnim”. Po tych słowach nawet się nie zorientowałam, a już było po wszystkim... . Udało mi się! Nie mogłam w to uwierzyć „ Ale to nie ode mnie zależy tylko od pani Kowalczyk” pomyślałam z chodząc powoli z obłoków na ziemię. Nastała cisza. Sama Kamila nie wiedziała co ma powiedzieć.
- „To... to było piękne. Dawno nie mogłam znaleźć głosu, który pasował by do mego chórku teatralnego.”
 Na początku nie wiedziałam co mam o tym sądzić, gdy nagle wyrwał się głos "wiewióry"
- „Chyba pani żartuje to było okropne. Pani zaczeka na mój występ.” Zaczęła szybkim krokiem podbiegać do sceny, gdy nagle urwał się głos Kowalczyk.
-” Stop! Koniec przesłuchiwań! Wygląda na to, że mamy główną bohaterkę naszego spektaklu”
-” Czyli pani mnie przyjmuje?!” - rzekłam lekko skołowana. -- „Ty jeszcze mówisz dziecko? Oczywiście, że tak!”.
 W tym momencie poczuła się spełniona. Z oczu popłynęły mi łzy zarazem szczęścia jak i smutku, gdyż wiedziałam że Kamila mi tego nie odpuści... .

Girl, which said earlier called Kamil, but I'm with my friend we call it "squirrel" because not enough, it has long always pinned in a ponytail red hair is also characterized by two large incisors, which sometimes even tried to escape from her hard the painted face. Sincerely? I'm not surprised. The worst part is that it comes with me to class ... well done.Well, but back to the story, when I returned from the "squirrel" to the rest of the group of people willing rejoin the chorus, Mrs. Kowalczyk (teacher leading the choir) decided to organize a so-called "casting". At the beginning I was afraid, because there were a lot of people better than me, but I remembered the previous year, then I was afraid. This time I said, "No. I can handle. I am strong and I've always been. I will never surrender. "While watching all these performances started having chills, I raised the pressure ..." So many good people here, "I said," I am honored that I can be here with them and sing. "
      
Or I was afraid or not, and so it was my turn. I stood in the middle of the stage. My heart started to beat faster.- "You don't have to be afraid. Imagine that nobody here has only're alone and want to sing only for himself "- said Mrs. Kowalczyk.
 
She was right. The only chance to overcome the fear of the stage and people are imagining that they aren't here (Fortunately, I have a vivid imagination, which today helps me with different types of anxiety.) The headlights flashed me the eyes, the music began to play, and the "squirrel "her friend" elephant "began to laugh and hum. I said, "I will give so much even if the performance would be my last." After these words didn't even realized, and it was all over .... I did it! I couldn't believe it, "But it isn't up to me only from Mrs. Kowalczyk" I thought of walking slowly to earth. There was silence. Sam Kamila didn't know what to say.- "It ... it was beautiful. Once upon a time I couldn't find a voice that would fit into my choir theater. "
 
At the beginning I didn't know what to make of it, when suddenly a voice broke "squirrel"- "I think you kidding it was awful. Ms. wait for my performance. "She started briskly run up to the scene when he suddenly stopped to voice Kowalczyk.- "Stop! End of interrogation! It seems that we have the main character of our performance "- "So you receives me ?!" - I said a little confused. - "You are talking about a child? Yes of course!".
 
At this point he feels satisfied. With my eyes streamed tears of both happiness and sadness, because I knew that Kamila I don' t forgive ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz